Wyprawa rowerowa Enkon TransAlp 2011

W sierpniu pod patronatem naszego stowarzyszenia odbyliśmy swoją alpejską eskapadę. W ciągu 9 dni pokonaliśmy główne pasmo Alp, z północy na południe. Rozpoczęliśmy w austriackim Vorarlbergu, by przez szwajcarski kanton Gryzonia dotrzeć nad przepiękne, leżące we Włoskiej części Alp, jezioro Garda.

 

Na obszerną relację i jakąś prezentację jeszcze chwilkę musicie poczekać (pracujemy nad nią), ale tak „na gorąco” chcieliśmy podzielić się z Wami rzeczami, które najbardziej utkwiły nam w pamięci.

 

Tak naprawdę, jak w każdej wyprawie, najważniejsi byli ludzie, których napotkaliśmy na naszej drodze. Nie możemy w tym miejscu nie wspomnieć o kilku spotkaniach – pierwsze to spotkanie z rodakami - Łukaszem i Emilem - sakwiarzami z Łodzi. Spotkaliśmy ich na początku podjazdu na przełęcz Passo Stelvio. Jechali przez Alpy, z Austrii do Francji, skąd planowali wrócić pociągiem. Przesympatyczni ludzie, powiedzieli bardzo mądre zdanie, które utkwiło nam w pamięci: „Na Alpy trzeba mieć życiową formę”. Podpisujemy się pod tym naszymi wszystkimi czterema rękami. ;-)

Kolejnym spotkaniem było spotkanie z barmanem w hotelu Bella Vista w Trafoi. Zamawiając piwo zastanawialiśmy się nad jego rozmiarem. To wystarczyło, by pracujący tam Słowak, Wiktor, rozpoznał brzmienie języka polskiego i… już mieliśmy w nim przyjaciela i bratnią, słowiańską duszę. Długo rozmawialiśmy o wszystkim (w tym o pięknie Tatr i słowackich bardach).

Kolejny wielki (może nie koniecznie wzrostem, ale sercem na pewno) człowiek, którego spotkaliśmy na naszej drodze to Yuri (jego imię to skutek fascynacji matki pierwszym człowiekiem w kosmosie) - prawdziwa, chodząca fontanna witalności, radości, energii. Od trzech lat w malutkim Pezzo prowadzi pensjonat dedykowany rowerzystom podróżującym przez Alpy. Przegadaliśmy kilka godzin rozmawiając o ludzkich charakterach, o historii jego rodziny, o naszym mieście i tysiącu innych rzeczy. Yuri uczył nas też włoskich sentencji, żebyśmy potrafili powiedzieć coś więcej niż tylko: „Tutte le strade portano a Roma.”

Nie napiszemy w tym miejscu nic o górach. Tylko jedno: widoki rekompensują w pełni wszelkie nasze trudy i zmagania, litry potu i mielone w ustach przekleństwa.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie wyprawy lub na profilu wyprawy na facebooku.

Piotr Dul & Bodek Macal

Galeria


Subskrybuj

Subskrybuje zawartość